Ask! Lena

Pytania kobiet związane z biznesem
PRACA

Jak radzić sobie z kryzysem zawodowym?

Szewc bez butów chodzi. Znasz to powiedzenie? W moim przypadku się sprawdza. Doradzam komuś i widzę rozwiązania jak na dłoni a w tej samej lub podobnej sprawie sama mam jakieś problemy. Nie przyszło mi to łatwo, ale nauczyłam się pomagać także sobie.

Matka pracująca

Kryzys zawodowy dotyka każdego, kto pracować chce lub musi. Wyróżniłam śródtytułem grupę mam, bo po pierwsze sama do niej należę – jestem mamą freelancerką copywriterką. Po drugie – rodzice to specyficzna grupa. Kto ma dzieci ten wie, że mając dorosły problem, zazwyczaj nie da się zająć nim od ręki. Nerwy nierzadko psuły dzień nie tylko mi. Nadal nie jest idealnie, bo kłopoty przychodzą albo nieoczekiwanie, albo nadzwyczaj uparcie nie chcą nas opuścić. Wolny strzelec najwięcej przeszkód spotyka, gdy brakuje zleceń lub płatności za nie. Marudzenie nic nie daje. Od problemów pojawia się ból fizyczny. Wchodzi w kark, kręgosłup, wyciska łzy. Ludzkie! Ludzkie są słabości, do których mamy prawo, ale też po to jesteśmy ludźmi, by podnosić głowy, wypiąć piersi i poszukać rozwiązań.

Doraźne rozwiązanie dedykowane mamie

Mam poważny problem w pracy lub z pracą. Oczywiście nic mi nie idzie, bo to puzzelki trzeba ułożyć, przebrać lalkę Barbie, podać piciu, albo pomóc przy siusianiu…

  1. Zrozumiałam, że nie przeskoczę tych małych-ogromnych potrzeb moich dzieci i lepiej, żeby mój duży kłopot odstąpił im miejsce.
  2. Jestem nerwusem, dlatego tymczasem polecam zioła, albo jakieś tabletki na ukojenie zdenerwowania. Od pierwszej ciąży w potrzebie sięgam po Persen i piszę to prywatnie, producent nie płaci mi za reklamę. Coś co polecił mi fachowiec w okresie ciąży, musi się sprawdzać. Sprawdza się. Co dla mnie najważniejsze – nie muli mi myślenia.
  3. Jak wynika z pkt. 2. – tak, jednocześnie odkładam swój problem, by funkcjonować tymczasowo, czyli dopóki nie wróci mąż, albo dzieci nie pójdą spać.
  4. W zależności od problemu, jego terminu, wyganiam rodzinkę z domu lub sama wychodzę gdzieś, gdzie otoczenie będzie sprzyjało rozwiązaniu. Choć chcę podkreślić, że takie rozwiązanie sprawdza się tak na 70%. Udoskonaliłam je i mam coś, co naprawdę działa!

100% skuteczności w rozwiązaniu kryzysu zawodowego

Autentycznie tak działam i autentycznie przynosi mi to oczekiwane efekty.

Bardzo ważna jest kolejność wykonywania zadań i w razie potrzeby zastosowanie najpierw doraźnych powyższych rozwiązań.

  1. Oczyść umysł. Tutaj wstaw swoją metodę, jogę, bieganie, co chcesz. Ja muszę mieć gwarancję, że dzieci nie będą mi w tym oczyszczaniu przeszkadzać. Najczęściej czekam aż pójdą spać, lub działam, gdy wiem, że co najmniej 3 godziny będą poza domem. Zrzucam z głowy bezkrytycznie wszystko. Moim ideałem jest kąpiel, domowe SPA. Ja akurat muszę wyleżeć swoje we wannie, w pianie, posłuchać muzyki. Potem wykonać cały babski obrządek pielęgnacyjny. Daje sobie czas. Relaksuję się i nabieram dystansu. Która matka może sobie pozwolić na panieńskie rytuały, gdy ma na głowie dzieci?…
  2. Posłuchaj siebie tak, jakbyś słuchała drugiej osoby. Dosłownie realizuję to w sensie fizycznym, albo dzwonię do kogoś, by opowiedzieć mu o problemie tym samym autentycznie siebie słucham. Bywa, że gadam do lustra i nie wstydzę się tego, to jedno z ważniejszych ćwiczeń w psychologii o ogromnym znaczeniu dla lubienia siebie. Widząc ruch ust i słysząc dźwięk mam namiastkę rozmowy. Trzecim trikiem na wysłuchanie siebie jest nagranie głosu i odsłuchanie go. Zauważyłam, że gadanie w myślach nie dawało mi nic. Jeśli a) mówię, b) słucham a do tego jeszcze c) widzę, to w jednym momencie zajmuję się sprawą na 3 poziomach zmysłów. Oswajam problem, omawiam go. Najczęściej już na tym etapie – konsultacji samej z sobą lub w rozmowie z kimś z zewnątrz, mam pierwsze przebłyski możliwych rozwiązań. Jeszcze raz podkreślę – zrelaksowany umysł + jak najwięcej zaangażowanych zmysłów.
  3. Głęboki wdech i do dzieła! Sporo o sobie wiem. Mam umysł popkornowy, dlatego od drugiego etapu zwykle zaczynam notować, gdziekolwiek, na telefonie, kartce, gazecie, czymkolwiek, by nie zapomnieć żadnej z dróg. Moim kluczem jest to, by nie analizować potem i nie wybierać pomysłu tylko działać. Jest pomysł wdrażam – nie ma efektu, źle się czuję z działaniem? Biorę kolejną myśl z notatki lub świeżą, która akurat przyszła mi do głowy.

Co wcześniej nie działało?

  • przymuszanie się do szukania rozwiązań tu i teraz,
  • działanie z niewypoczętą głową,
  • walka z problemem w obecności aktywnych dzieci,
  • siedzenie i myślenie bez działania,
  • biadolenie,
  • pomijanie któregoś z 3 punktów,
  • nieuspokajanie nerwów.

Jeśli uważasz, że ten artykuł przyda się Twoim znajomym, wklej link do niego w swoich społecznościach.

Podziel się także swoim sposobem na kryzys zawodowy.

3maj się!

Lena

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *